– A ty, czym się interesujesz?
– A czym ja się nie interesuję? *śmiech* Historia mody, copywriting, doradztwo zawodowe, filozofia slow, budowanie wizerunku organizacji pozarządowych… A Ty?
– No… No, tak w sumie, to niczym.

Kiedy ludzie pytają mnie o zainteresowania, nie mam problemu z odpowiedzią. Mimo że część z nich zmieniała się na przestrzeni lat, są też takie, które trzymają mnie od dawna. Zawsze jednak przerażało mnie, gdy ktoś odpowiadał, że, no, w sumie, to on się niczym nie interesuje. Jako szlachetna Matka Teresa rozpaczał nad ich marnym żywotem, bo jak to, że kogoś spotyka taki los, że się on niczym nie interesuje?!

Ale, w zasadzie, czy to naprawdę takie straszne, nie mieć tej wielkiej pasji?

Ja to się interesuję zwierzętami i muzyką, a ty?

Zawsze słyszałam, że każdy ma coś. Ba, widziałam – już od przedszkola wiadomo było, że Kasia lubi wycinanki, Asia samochody, a Marek książki. Na etapie podstawówki i „Złotych myśli” (przyznać się, kto jeszcze ma swoje?) na pytanie „Twoje hobby?” większość odpowiadała: muzyka. Co oznaczało jedynie słuchanie jej. Ale się wypisywało. Zdarzał się jeszcze sport, rysowanie, anime i manga… Teraz, gdy jestem po szkole średniej i zadaję pytanie o zainteresowania nowo poznanym ludziom, często mają oni problem z odpowiedzią. Tak, są tacy, którym życia by nie starczyło na odpowiedzenie, ale wielu nie wie, co powiedzieć albo stwierdza, że nic ich nie interesuje. W takich sytuacjach staram się pociągnąć temat i dopytuję, co osoba robi w wolnym czasie. Okazuje się, że nie leży z tyłkiem do góry – jeździ na rowerze, ogląda seriale, czyta kryminały, maluje obrazy kawą. Brzmi jak hobby? A jednak z pewnych powodów mamy dziś opory, by coś nazywać tym mianem. Dlaczego?

 

Propaganda produktywności

Dzisiejszy świat jest pełen propagandy sukcesu i produktywności. Każdy Coś robi, rozwija się. Każdy ma hobby, często dosyć oryginalne i związane z wąską dziedziną. Większość ludzi zamienia je w biznes. Niektórzy jednak nie znaleźli jeszcze „swojej” dziedziny albo najzwyczajniej w świecie nie mają takiej potrzeby, żeby oddać się czemuś całemu po szkole/pracy albo w ramach niej, lubią to „po prostu” – nie mają parcia na rozwój. Tego, że ktoś nie chce mieć własnej firmy związanej ze swoim hobby albo być freelancerem, raczej się nie hejtuje. Ale jak reagujemy, gdy słyszymy „nie interesuję się niczym”? Leń, nierób, prostak niewykształcony! Bierna postawa, brak odpowiedzialności życiowej…

Dzisiejszy pęd do rozwoju zawodowego i osobistego w pewien sposób wymusza na nas lubienie jakiejś dziedziny, a więc i zajmowanie się nią, i to bardzo profesjonalne. Oprócz tego, że masz się znać na tym, co robisz i to lubić, a przynajmniej wyglądać na lubiącego, to jeszcze musisz odpowiednio się promować w mediach społecznościowych, by stworzyć silną markę osobistą… Istnieje przekonanie, że w tym, co robimy, musimy być w pełni profesjonalni, by śmieć nazywać się np. baristami lub mówić, że baristyka nas interesuje.

Hobby – czynność wykonywana w czasie wolnym od obowiązków [Wikipedia]

Kiedy wszyscy dokoła każde swoje małe zainteresowanie zamieniają w biznes, w sposób na życie, wstyd nam powiedzieć, że po prostu coś lubimy, ale nie, nie chcemy robić z tego halo. Bo niby czym tu się chwalić? Że co, że po prostu coś lubię, coś mnie relaksuje, sprawia mi przyjemność? Sama interesuję się kawami, ale wszystko zaczęło się od herbat. Dlaczego więc, gdy mówię o zainteresowaniach, wspominam tylko o tym pierwszym? Bo to w tym kierunku się uczę i tak chcę pracować, a to drugie – to takie nic, co ja tam wiem… A jednak, odpowiednie zaparzenie herbaty i wypicie jej w spokoju sprawia mi ogromną radość. Tak samo joga, ćwiczona z filmikiem na YT, nawet nie w żadnym studio – to też jakieś hobby, mimo że moim aktualnym planem nie jest zostanie trenerką ani nauka wszystkich póz. A szydełkowanie (dla siebie, dla najbliższych), a słuchanie muzyki (choćby tylko z radia), a kolorowanki antystresowe…?

 

Jeśli nie masz pasji przez duże P, to jest okej. Od tego się nie umiera. Nie daj sobie wmówić (jak ja dałam), że jeśli jakaś praca nie spędza ci snu z powiek, to coś jest z tobą nie tak. Pomyśl o tym, co lubisz. I śmiało, rób to. Nie, nie musisz na tym zarabiać, nie musisz mieć swojego Insta i publikować tam efektów pracy, zgarniając miliony polubień. Bo w sumie, to dla kogo to robisz i po co tak naprawdę jest hobby?

 

Dajcie znać, co według Was jest ostatnio nie tak z postrzeganiem pasji/hobby i jak myślicie, czemu. Macie problem z mówieniem, że coś należy do Waszych zainteresowań? 🙂

  • Martyna

    Bardzo ciekawy wpis.Pozdrawiam

  • Ebs

    Zabawne, że to częściej znajomi jakiejś osoby znają jej hobby, ale sam zainteresowany nic nie powie, bo to nic takiego, takie tam w wolnym czasie. Ciekawy wpis, może ktoś w końcu zacznie ‚przyznawać się’ do swojego hobby.

    • maja

      Sama coś o tym wiesz, co? 😀
      Nie przyznajemy się z różnych powodów – fajnie, że wskazałaś na kolejny. Bo przypał albo nikt nie wie, co to albo to takie niepopularne. Dziś w „Pytaniu na śniadanie” była kobitka, która naprawia stare lalki, te porcelanowe itd. I jest przeszczęśliwa, robią to. Prowadzący pytał, czy nie chce z tego zrobić biznesu, to takie niszowe – a ta, że w życiu o tym tak nie myślała i że nie, bo to pasja. Ciekawa kobieta…

  • Trochę dajesz do myślenia ☺ należę w tych osób, które miały i mają mnóstwo różnych pasji ☺ już pasją dla mnie jest szukanie nowych pasji

  • Pasja zdecydowanie nie kojarzy mi się z biznesem i zarabianiu na tym. Owszem w pewnym momencie może będziemy chcieli ją wykorzystać do utrzymania się, ale przecież pasja powinna wiązać się przede wszystkim z przyjemnością, a nie przymusem przypodobania się światu. 🙂

  • Jestem pod wrażeniem, że jesteś tak młodą osobą, a tak mądrze piszesz 🙂
    Sama do niedawna nie miałam pasji. Na przestrzeni ostatnich miesięcy dopiero wkręciłam się w blogowanie – i to stało się moim hobby 🙂

    • maja

      Dzięki! To są bardzo miłe słowa. Cieszę się, że udaje mi się nie wymądrzać bardziej, niż mi wypada z moim wiekiem i doświadczeniem. 😀
      Czasem człowiek się zdziwi, co okaże się być jego hobby. 🙂 Ja sama stroniłam od kuchni, a jakiś czas temu okazało się, że jeśli znajdę tam ekspres do kawy, to mogę z niej nie wychodzić. Ważne, żeby się nie ograniczać i nie dołować, a po prostu rozglądać. Jest tyle cudownych rzeczy, w których można się zakochać…

  • Patrycja Fornal

    W dzisiejszych czasach to aż takie trochę nie do wiary, gdy ktoś powie, że nie ma żadnych pasji. Ja kiedyś zwykle odpowiadałam, iż moje hobby to muzyka i seriale (co do dziś jest prawdą). Jestem serialomaniaczką i muzykoholiczką (kiedyś uczyłam się brzdąkać na gitarce, teraz tylko jestem słuchaczem, czasem uda mi się być na jakimś koncercie). Ale nie tylko… interesuje się psychologią, psychoterapią, samorozwojem, doradztwem zawodowym, pisaniem. Czasem po prostu dla świętego spokoju nie dzielę się tym, moje pasje zostawiam dla siebie. Obecnie jest tak szeroki dostęp do wszelakich źródeł wiedzy, że chyba nie ma osoby bez żadnych zainteresowań.
    Zapraszam do mnie: http://project-happiness25.blogspot.com/2017/07/niepenosprawnosc-vs-poszukiwanie-pracy.html

    • Też myślę, że nie ma takiej osoby – nie można być na wszystko obojętnym i nie lubić niczego. Można tylko nie angażować się bardzo w swoją pasję, nie poświęcać jej wiele czasu i starań. Albo nie nazywać jej, nie szufladkować w ten sposób. 😉 Ty na szczęście nie masz problemu z powiedzeniem, że interesujesz się serialami, ale wielu moich znajomych mówi, że to nie jest ich hobby czy zainteresowanie (z niejasnych dla mnie przyczyn sądzą, że nie mogą tak mówić, jeśli po prostu lubią je oglądać – musieliby pisać recenzje albo cokolwiek z tym dalej robić, by to nazwać zainteresowaniem). Widzę, że pasje szerokie i podobne do moich. Tym bardziej życzę powodzenia w ich rozwijaniu! 😀 I dzięki, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami. 🙂